Gotowi na specyficzną dawkę humoru? Przygotujcie się na podróż do mroźnego świata, gdzie ziemniaki i brak słońca grają pierwsze skrzypce w życiu łotewskich chłopów. Gwarantujemy, że będzie zabawnie… albo przynajmniej refleksyjnie!
Ziemniaczane perypetie
- Kobieta po imprezie: Budzę się rano cała w kwiatach… – Och, jak romantycznie! …otwieram szerzej oczy, a to klomb.
- Przychodzi baba do lekarza. – Panie doktorze, gdy prowadzę samochód zawsze mylę o sexie. Co mam robić? – Musi pani kupić samochód z automatyczn skrzynią biegów.
Chłód, głód i melancholia
- – Tato, możesz mi podpowiedzieć jakieś słowo, które ma cztery litery? – Pięć!
- Zięć po wizycie teściowej u lekarza pyta: – Panie doktorze czy jest jakaś nadzieja? – Niestety, to tylko zapalenie ucha środkowego.
Codzienne zmagania
- Stirlitz 17 mgnień wiosny – radziecki Hans Kloss
- – Przeczytałeś trylogię Sienkiewicza? – To trza było przeczytać? – Tak, na dzisiaj. – Kurna, a ja przepisałem…
Łotewskie delikatesy
- Ksiądz i rabin stoją przy drodze trzymając transparent: KONIEC JEST BLISKI! ZAWRÓĆCIE ZE ZŁEJ DROGI PÓKI JESZCZE CZAS! Ludzie przejeżdżający obok nie zwracają na nich uwagi. Jeden tylko krzyknął z samochodu: – Darujcie sobie te teksty! I tak nic nie osiągniecie! Ksiądz do rabina: – A może powinniśmy napisać po prostu: "Uwaga, most się zawalił"?
- Jasiu chwali się koledze: – Moja mama to jeździ jak piorun. – Tak szybko? – Nie, tak często trafia w drzewa…
Filozofia chłopa
- Jakiś facet biegnie za jakąś babą i wali ją dechą po głowie. Inny gość, który to widział mówi do niego: – Co ty robisz? On odpowiada: – To moja teściowa! Tamten krzyczy: – No to kantem ją, kantem!!!
- Pani pyta Jasia: – Jasiu powiesz jakieś zdanie w trybie oznajmującym? – Koń ciągnie wóz. – Brawo! A teraz przekształć to zdanie tak aby było zdaniem rozkazującym. – Wio!
Uśmiech przez łzy
- Przychodzi Jasiu do bistro: – Dzień dobry, ja poproszę frytki. Na to barman: – Przykro mi, ale ziemniaków zabrakło. – Nic nie szkodzi, mogą być z chlebem!
- Mąż wraca do domu lekko niewyraźny: – Piłeś? – No coś ty, ani kropelki. – Przecież widzę, że ledwie stoisz na nogach. Przyznaj się. Piłeś? – Nie piłem. – Powiedz Gibraltar. – Piłem.
Zimowe opowieści
- Przychodzi baba do lekarza. Ten j zbadał, a że był to lekarz prywatny, to przyszło w końcu do płacenia. Baba zaczyna się rozbierać i powiada: – Nie mam przy sobie pieniędzy, więc zapłacę panu w naturze. Lekarz podrapał się po głowie i pomylał: "No cóż, skoro nie mogę dostać pieniędzy, dobre i to". Przed przystpieniem do pobrania opłaty, jednakże, spojrzał na babę i zapytał: – Zaraz, zaraz. Czemu ma pani taki czarny brzuch? A baba na to: – Aaa, przed chwilą płaciłam za węgiel.
- Do taksówki wsiadły dwie paniusie typu "damulka z pretensjami". Po drodze plotkują sobie o tym i o owym. – To doprawdy okropne, jacy ludzie bywają niekulturalni! Wyobraź sobie moja droga, byłam ostatnio na przyjęciu, gdzie do ryby podano mi nóż do befsztyków! – O tak, szokujący brak ogłady. Mnie z kolei zaproponowano sherry w kieliszku do szampana! W tym momencie wtrąca się taksówkarz: – Szanowne Panie nie wezmą mi, mam nadzieję za złe, że ja tak tyłem do pań siedzę?
Marzenia w biedzie
- Nauczyciel napisał na tablicy wzór chemiczny i otworzył dziennik: – Małgosiu, co to za wzór? – To jest… No, mam to na końcu języka… – Dziecko, wypluj to szybko! – mówi nauczyciel. – To kwas siarkowy…
- -Panie co pan wlewa do rzeki? -Środek na pobudzenie apetytu, bo ryby nie chcą brać przynęty…
- – Mamo, nie wyobrażasz sobie co się stało! Strasznie się pokłóciliśmy!!! Coś strasznego… – Spokojnie, córeczko, nie denerwuj się. W każdej rodzinie zdarzają się czasem konflikty… – Tak, wiem. Ale co zrobić z trupem…
- – Co jest bardziej potrzebne: Księżyc czy Słońce? – Księżyc, bo w dzień i tak jest jasno.
- Wiesz czemu mucha musiała iść do lekarza? Bo była zmuszona
- – Czy to prawda, że masz dwóch kochanków? – Tylko jednego, ten drugi to mój narzeczony!
- Do rodziny Fąfary przyjechała teściowa. Stęskniony za babcią Jasio próbuje usiąść na kolanach. – Jasiu, usiądź obok mnie na krzesełku. – Dlaczego? – Bolą mnie nogi. Musiałam z dworca iść na piechotę. – Na piechotę? Przecież tato powiedział, że babcię diabli przynieśli.
- – Stachu! Słyszałeś co w niedziele w kościele na mszy zrobił Janek Nowak? – Nie słyszałem. – Kościelny szedł zbierać ofiarę, a Janek zasnął w ławce i głośno chrapał. Kościelny go potrząsa za ramie, a ten na cały glos krzyczy: "Odczep się, mam miesięczny!"




