Witamy w miejscu, gdzie powaga idzie w kąt! Tu króluje lekkość bytu i niewymuszony uśmiech, bo przecież tylko kawały i psoty jej w głowie. Przygotujcie się na dawkę dobrego humoru, która rozwieje wszelkie ponure chmury.
Szkolne psoty i młodzieżowe kawały
- Turysta pyta się górala: – Baco czemu ciągniecie ten łańcuch? – A co, mam go pchać?!
- Rozmawiają dwaj koledzy w toalecie: – Co tam w pracy? – Mam jeszcze kupę do zrobienia.
Figle i psikusy z życia wzięte
- W roku 1768 Francja kupiła Korsykę – na trzy lata przed urodzeniem Napoleona, aby mieć pewność, że będzie on Francuzem.
- – Jedz! Czy wiesz, co się dzieje z dziewczynkami, które nie chcą jeść? – Wiem. Jak dorosną, są szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę forsy.
Ona i jej dowcipny świat
- Przedszkolak Jasio wyrzuca na podłogę wszystkie zabawki z półek. Przedszkolanka go pyta: – Co robisz, Jasiu? – Bawię się. – W co? – W „Cholera, gdzie są klucze do samochodu”.
- Pani od matematyki pyta Jasia: – Jasiu ile jest 2+2? – 4 prze pani… – KIM JESTEŚ I CO ZROBIŁEŚ Z JASIEM?!
Kawały o związkach damsko-męskich
- Kiedy byłam w szóstym miesiącu ciąży z trzecim dzieckiem, mój trzyletni syn wszedł do pokoju. Właśnie wybierałam się pod prysznic, a on powiedział: – Mamo, robisz się gruba! – Tak, skarbie, pamiętasz, mamusia ma rosnące dziecko w brzuszku. – Wiem – odpowiedział. – Ale co rośnie w twoim tyłku?
- Policjant po wypadku, do kierowcy auta, który walnął w drzewio i siedzi nieruchomo jak posąg, ale żyje: – No widzi pan! Jak to dobrze, że zapiął pan pasy! Siedzi sobie pan tutaj nienaruszony, a pana żona – nie zapięła i teraz leży tam w poharatana w krzakach z ch*jem w zębach…
Lekkie żarty na poprawę humoru
- Przychodzi baba do lekarza i mówi: – Panie doktorze, za ile wyzdrowieję? A lekarz na to: – Za parę tysięcy…
- Do właściciela domku z ogródkiem przybiega rozpromieniony sąsiad. – Czy możesz pożyczyć mi dwa wiadra wody? – Oczywiście, ale przecież ty masz własną studnię! – Tak oczywiście ale do niej wpadła teściowa i woda sięga jej sięga jej tylko do brody…
Humor sytuacyjny i wpadki
- Przedszkole. Jasiu siedzi na nocniku z powiększonymi oczami i płacze. Przechodzi jakiś rodzic i pyta : – Czego Jasiu płaczesz? – Bo pani powiedziała, że jak zlobimy kupki to pójdziemy na spacel. – I co nie możesz biedny zrobić? – Zlobiłem, tylko Ksysiu mi ukladł…
- Szedł nocką Stirlitz po ulicach Berlina. Nagle z lewej… z prawej… z tyłu… z przodu rozległy się ogłuszające wybuchy. "Dolby surround" – pomyslał Stirlitz.
Zabawne psikusy dla przyjaciół
- Niedźwiedź zakazał w lesie się załatwiać. Ale pewnego dnia zajączek był w samym jego środku i nagle mu się strasznie zachciało. Nie wie co zrobić ale jednak musiał, więc się załatwił. Ale słychać, że niedźwiedź idzie. Więc wiele nie myśląc wziął i ukrył kupę w łapkach. Przychodzi niedźwiedź i pyta: – Ej, Zajączek, a co ty tam trzymasz w tych łapkach? – Nic takiego, motylka… – Pokaż go tu. – mówi niedźwiedź. Zajączek otwiera łapki i powiada: – Ale świntuch! Aaaaleee kupe nawalił !!!
- – W czasie wakacji jadę poszaleć do Paryża. – Świntuch! – Dlaczego, przecież jadę z żoną?! – Świntuch i idiota!
Dowcipy błyskawiczne – szybka dawka śmiechu
- Syn do ojca: – Mam dwie wiadmości… – Pewnie dobrą i złą? – …tak jakby, ale dwa w jednym… – Jak to?! – Dziadek przestał chrapać…
- – Popatrz! Ale ekstra babka! – Troje dzieci… – Co ty, ona ma już troje dzieci?! – Nie ona. TY!
- Na ostry dyżur przywożą górala ciężko pobitego, a ten na noszach zwija się ze śmiechu. Lekarz pyta: – I z czego się pan tak śmieje? Szczęka złamana, cztery żebra też, oko wybite? Góral na to: – Ja to nic, ale Jontek ma dzisiaj noc poślubną, a ja mam jego jaja w kieszeni!
- Sielanka Był las, wrzos i mech, Powiedziała : Niech. (Jan Sztaudynger)
- Jasiu na lekcji pyta: Proszę pani, czy mogę być ukarany za coś, czego nie zrobiłem? Nauczycielka: Ależ oczywiście, że nie! Jasiu: To dobrze, bo nie odrobiłem pracy domowej.
- – Kto powiedział: "Ostrożności nigdy za wiele!"? – Zięć zamykając na kłódkę trumnę z teściową.
- Baba w sklepie pyta się: – Przepraszam, czy mogę przymierzyć tę sukienkę na wystawie? Na to sprzedawczyni: – Bardzo proszę ale mamy też przymierzalnię.
- Stirlitz budzi się z okropnym bólem głowy. Mętnym wzrokiem spogląda wokół: na stole bateria pustych butelek, obok naga posiniaczona kobieta, poza tym potworny bałagan, połamane meble… Uśmiecha się radośnie. W tym dniu, dniu Armii Czerwonej, zachował się jak prawdziwy radziecki oficer.




